
°| Ostatni koncert |°
Rudowłosa
dziewczyna szła przez ulice. Można widzieć w jej oczach mróz co, by
zdziwiło, gdyby się dowiedzieli jako moc posiada, ale nawet ona nie
wiedziała, że posiada silny dar. Wmawiają jej, że ma moc lodu, w końcu
pogodziła się z tym, a w jej ciemnych oczach zaczęło rosnąć grozę. Była
najsłabszą uczennicą w swojej szkole. Nie chodziła do Alfei , ale
skrycie o tym marzyła, lecz gdy wspominała coś swojemu wójkowi przenieść
złościł się. Jej wój ma własną szkołę do, której chodzili, tylko
wybrani, ale to nie znaczy że była wyjątkowa
.
Przechadzała się przez ulice, gdy jej oczom ukazał się plakat. Był to
jej ulubiony zespół, lecz zdziwiła się co ogłaszał tytuł plakatu
'Ostatni koncert'. Przeczytała co było napisane. Koncert miał odbyć się w
Alfei , co jeszcze bardziej wprawiło ją smutek. Postanowiła się o to
spytać.
Dochodziła do swojej szkoły. Pochmurna, mroczna i tajemnicza, ale ten budynek nie miał nic jej do ukrycia.
-Będę mogła udać się do Alfei?-Gniotła ulotkę w swojej dłoni. Jej dyrektor odwrócił się patrząc na nią srogim wzrokiem.
-Nie.-Opuściła
głowę, lecz po chwili w jej oczach zatańczyli iskierki..-Będziesz się
tam uczyć, ale będziesz musiała nosić mundur naszej szkoły, a teraz
idź.-Podał jej trzy pestki słonecznika. Delikatne kiwnęła ,i zaczęła
jeść pierwszą pestkę. Obraz zamazał się przed oczami. Skosztowała
kolejną a świat zamienił się jej w magiczne chwile. Kolejna pestka i
znalazła się na podwórku Alfei. Rozejrzała się podwórku uczennice
przyglądały jej się zainteresowane. Jakaś dziewczyna wyszła do niej.
-Czego tu szukasz?-Miała czarne włosy i fiołkowe oczy, w których było widać wszystkie uczucia. Uśmiechnęła się do siebie.
-Będę
od teraz się tu uczyła.-Powiedziała chłodno. Tak teraz było wie jak
zmieniła ją jej moc. Nagle przed jej oczami pojawiła się przemienia
czarodziejka.
-Skaliste
deszcze!-Wcelowaną w nią zaklęcie. Jej moc nie była potężna. Moc
rudowłosej była słaba. Wiedziała, że nie da rady uratować się przed jej
zaklęciem, więc postanowiła się nie bronić. Uderzyło w nią zaklęcie, nic
nie poczuła. Dziewczyna zaczęła się bardziej denerwować, gdy ona nadal
stała. Uderzyła ją chyba z cało siło co dało efekt, że udali wszyscy na
podłogę. Stała, tylko jedna czarnowłosa czarodziejka -Potrawisz
czarować?-Nic nie odpowiedziała, bo było to prawdą. Nie umiała używać
swojej magi.-Czy ty mnie słyszysz?!-Daj jej spokój Klaris.-Syknęła jedna dziewczyna wstająca z ziemi. Miał blond włosy sięgające do pasa, a jej oczy byli piwne. Pomaszerowała w stronę dziewczyn. -Jessika.-Podał jej dłoń- czekając na ruch rudowłosej.
-Antazja.-Uśmiechnęła się do niej. Rozejrzała się po podwórku i zobaczyła, że nie są tu, tylko uczennice, lecz ucznie.-Czy to są specjaliści?-Zapytała.
-Czerwona Fontanna upadła. Nikt do niej już nie chodzi, a teraz zamiast mieczem machają różdżką mają więcej szans na wygraną. twoje pytanie Chmurna Wieża istnieje, ale nie chodzi tam, aż tyle wiedź. Może dlatego u nas niektóre to...-Przerwała im chodząca na podwórko dyrektora uśmiechając się do wszystkich.
-Witaj Antazją w naszej szkole. Mam nadzieje, że spodoba ci się tu. odwzajemniła uśmiech.-Poznałaś już Jessike.-Pokiwała głowa, a Jess uśmiechnęła się.-A więc na pewno oprowadzi Cie po szkole, a także mam nadzieje, że przyjdziesz dziś na koncert.
-Oczywiście.- Powiedziała, a blondynka pociągnęła ją w stronę jednej czarodziejki.
-Mili to jest Antazja. Antazja to jest Mili.- podała jej ręka, a dziewczyna ja uścisnęła. Miała błękitne oczy, i granatowe włosy. Dość bladą cerę, a le uśmiechnęła się promienie.
-Miło cie poznać.
-Mnie również.
-Chodź. Będziesz miała z nami pokój!- Krzyknęła Jessika i pociągnęła tym razem oba czarodziejki, które wymienili spojrzenia, a później zaczęły biegnąć razem z nią.
Znaleźli się w pokoju, który był wyjątkowo pusty. Pokój był ogromny, a w nim znajdowali się, tylko dwa łóżka. Pokój był w barwach czerwieni, różu i niebieskiego co razem tworzyło piękny widok.
-Czy tylko wy tu mieszkacie?-Zapytała rudowłosa.
-Od teraz również ty.- Blondynka pstryknęła palcami, a kolo ściany pojawiła się szafa oraz szafka nocna, a na niej lampa, a obok tego łóżko.-Witaj w naszych skromnych progach.-Uśmiechnęła się Jess i poleciała na kanapę rzucając się na nią.
-Mam nadzieje, że idziesz z nami na koncert. Będzie grała tam moja mama.-Posłała jej granatowowłosa nieśmiały uśmiech.
-Czy twoją mama jest Ilnia?
-Tak.
-Musisz być świetną piosenkarką prawda?
-Śpiewam.-Odparła jednym słowem, a Antazja rozpakowywała swoje rzeczy.
°°° ™ °°°
Nim
się zorientowały zaczął się zbliżać koncer, ostatni koncert. Ostatni
koncert jej ulubionego zespołu, a więc to koniec ich kariery. Tak,
koniec. Wiele osób mogło w to nieuwierzyć ale czas nadszedł też na nich.
Mają już dzieci, więc powinni zacząć inne życie. Życie bez kariery.
Można było słyszęć basy piosenek, a więc to ostatni. Uczennice i uczniowie zaczelisię zbierać. Ostatnie osoby dochodzili a dyrektorka zaczęła przemawiać jaki ma zaszczyt, by usłyszeć ich głos i zorganizować koncert ich ostatni. W końcu zaczęło się. Światła latali jak szalone. Tworzyło to piękny widok. Magiczny.
Ale czy ktoś mógł pomyśleć, że ten dzień może skączyć się źle?
Nie. Nawet o tym nie myśleli.
A więc koncert trwał, a każdy dobrze się bawił. Nie było tam dwóch osób. Dziewczyn której nie znacie. Siedziały za murami Alfei .Jedna dziewczyna śpiewała pod nosem, a jej głos idealnie łączył się z szumem liści. Druga nuciła meledie pod nosem nieznaną meledie, która wpasowała się w śpiew wiatru.
Można było słyszęć basy piosenek, a więc to ostatni. Uczennice i uczniowie zaczelisię zbierać. Ostatnie osoby dochodzili a dyrektorka zaczęła przemawiać jaki ma zaszczyt, by usłyszeć ich głos i zorganizować koncert ich ostatni. W końcu zaczęło się. Światła latali jak szalone. Tworzyło to piękny widok. Magiczny.
Ale czy ktoś mógł pomyśleć, że ten dzień może skączyć się źle?
Nie. Nawet o tym nie myśleli.
A więc koncert trwał, a każdy dobrze się bawił. Nie było tam dwóch osób. Dziewczyn której nie znacie. Siedziały za murami Alfei .Jedna dziewczyna śpiewała pod nosem, a jej głos idealnie łączył się z szumem liści. Druga nuciła meledie pod nosem nieznaną meledie, która wpasowała się w śpiew wiatru.
°°° ™ °°°
°°° ™ °°°
Kolejne krzyki.
Głos muzyki.
Niesie nasze serca tam gdzie są nasze marzenia.
Wstań i powiedz.
Czy tylko ja mam to coś.
Każdy ma.
Ten dar.
A ty, szczególnie.
Nikt nie zrozumie tego, że
Moc która niesie!
W końcu przyniesie kres.
Ja jako jedyna
Zobaczę w was coś szczególnego!
Więc wstań!!
Siedziała
i patrzyła. Słyszała piosenkę tego zespołu. Podziwiała je. Kiedyś. Jej
mroźne oczg wpatrywały się w jeden punkt. W płatek śniegu, ale nie
mogła ogarnąć swojej mocy. Czy dlatego, że nie umie ją opanować? A może
jej moc jest zbyt silna? Nie to nie jest prawda. Tak sobie wmawiała.Sądziła, że jest słaba i nie może zapanować nad jej mocą. Nie może tego wyjawić. Musi być niezależna. Skoczyć z tymi myślami. Opanuj się.
Spojrzała w niebo, jakby tam szukąc pomocy.
Mrugnęła oczami, ponieważ na niebie widziała dwa księżyce. Czy jej się tak zdawało czy to prawda? Słyszała o trzech księżycach, ale nie o dwóch, ale nie tą zaskoczyło ją najbardziej. Spadająca gwiazda, ale ona naprawdę spadała. W jej stronę .
Usłyszała huk i szybko się odwróciła. Coś jest nie tak.


